18 czerwca. „Merde!” albo „gwardia umiera, ale się nie poddaje”

18 czerwca. „Merde!” albo „gwardia umiera, ale się nie poddaje”

18 czerwca 1574 roku szczupły orszak jeźdźców zjechał z wawelskiego wzgórza. W ten sposób, potajemnie, bez informowania swoich nowych poddanych, opuszczał Polskę król Henryk Walezy, pierwszy z władców elekcyjnych.

Wybrany w sierpniu 1573 roku a koronowany w styczniu 1574 roku, był wielką nadzieją na stabilizację sytuacji i trwały sojusz z Francją. Wszak w Paryżu rządził jego rodzony brat – Karol IX. Polacy postawili na królewicza Henryka, by przeciwstawić się zakusom Habsburgów do naszego tronu. Nie zniechęciła ich nawet zła opinia ciągnąca się za Henrykiem, jako jednym z organizatorów Nocy św. Bartłomieja w Paryżu czyli rzezi kilku tysięcy innowierców, dokonanej przez fanatyków katolickich. A teraz po zaledwie pięciu miesiącach na polskim tronie Henryk uchodził ukradkiem z Polski na wieść o śmierci brata Karola. Zachował się racjonalnie, w końcu panowanie we Francji było jego dziedziczną powinnością. Nie zmienia to faktu, że zostawił Polskę z ogromnym kłopotem i drugim bezkrólewiem w ciągu ostatnich dwóch lat…

18 czerwca 1792 roku 15-tysięczny korpus ks. Józefa Poniatowskiego starł się pod Zieleńcami z nieco mniej licznymi oddziałami rosyjskiego gen. Markowa. Rosjanie zmierzający do ogarnięcia taborów wojsk koronnych niespodziewanie trafili na korpus gen. Zajączka i podjęli z nim walkę. Początkowo gen. Markow miał przewagę, ale gdy nadeszły polskie oddziały Poniatowskiego sytuacja się odmieniła. Mimo słabości części polskich sił składających się z nieostrzelanych rekrutów, Poniatowski skutecznym atakiem i dzięki wsparciu artylerii, po długich zmaganiach, zmusił Rosjan do wycofania się z pola walki. Gdyby w odpowiednim momencie uzyskał pomoc od gen. Wielhorskiego bitwa zakończyłaby się pewna klęską Rosjan. Zieleńce zostały uznane za pierwsze polskie zwycięstwo w wojnie 1792 roku i dlatego król Stanisław Poniatowski ustanowił na jego cześć Order Wojenny – Virtuti Militari. Pierwsze 18 krzyży otrzymali uczestnicy bitwy pod Zieleńcami…

18 czerwca 1815 roku pod Waterloo zgasła zwycięska gwiazda Cesarza. Co prawda blakła ona już wcześniej, bo przecież w 1814 były też klęski, Rosjanie zajęli Paryż, a Napoleon został uwięziony na wyspie Elbie. Teraz na belgijskich polach kończył się przedostatni epizod jego życia – słynne „sto dni” Cesarza. Francuzi Napoleona przez cały niemal dzień posiadali inicjatywę, Anglicy Wellingtona bronili zaciekle swych pozycji. Siły były mniej więcej wyrównane, Cesarz miał silniejsza artylerię. Niestety, wszystkie ataki francuskie zostały odparte, podobnie jak szarże ciężkiej jady angielskiej na pozycje Francuzów. Wieczorem na polu bitwy pojawiły się oddziały pruskie, około 60-tysieczna armia marszałka Bluchera. To zmieniło układ sił. Poza tym Napoleon nie miał już przy sobie Murata, Lannesa, Poniatowskiego, Davousta, Berthiera i wielu innych. Ci, co zostali, byli już zmęczeni, wypaleni po klęskach z lat 1812-1814. Najlepszym przykładem był marszałek Ney, cień samego siebie pod Waterloo. No i Grouchy nie był Muratem… Po klęsce Anglicy uwięzili Cesarza i łamiąc treść układu rozejmowego wywieźli go na Wyspę św. Heleny gdzie zmarł.

Henryk Andegaweński, rycerz i ekscentryk, intrygant, fanatyk, biseksualne dziwadło, syn okrutnej Katarzyny Medycejskiej, nie pasował do wielokulturowej Polski. Obce mu były jakiekolwiek zasady, dla władzy gotów był na największa podłość i zbrodnię. Panował jeszcze we Francji jako Henryk III przez 15 lat, zginął zamordowany przez dominikanina Jacquesa Clementa w 1589. Miał wtedy zaledwie 37 lat… Zieleńce Poniatowskiego to symbol bardziej niż zwycięstwo, obrońcy polskiej suwerenności spod znaku majowej konstytucji pokonali Rosjan wezwanych przez targowiczan. Krzyże Virtuti do dziś są przyznawane za odwagę na polu walki… A Waterloo? No cóż, to koniec pewnej epoki, to nowy porządek kontynentu na następne stulecie, to w końcu nieśmiertelne słowa gen. Cambronne. W podręcznikach uczy się młodzież, że generał cesarskiej gwardii na angielskie wezwanie do kapitulacji odpowiedział rycersko – „Gwardia umiera, ale się nie poddaje”. To fikcja, Cambronne odpowiedział Anglikom krócej i celniej – „merde…”

Jeden Komentarz

  1. Także 18 czerwca 1989 r. odbyła się w Polsce II tura ukartowanych wyborów. Niektórzy twierdzą, że wolnych. Z wolnością one miały tyle wspólnego, ile więzień którego wypuszczono z celi, ale z założoną obrączką kontrolującą jego ruch.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.