8 czerwca – ORP „Orzeł” nie powrócił

8 czerwca – ORP „Orzeł” nie powrócił

8 czerwca 1794 roku połączone korpusy armii rosyjskiej generałów Derfeldena i Zagriażskiego zaatakowały korpus powstańczy generała Józefa Zajączka pod Chełmem. Polacy bronili linii Bugu, tak by armia rosyjska nie mogła zagrozić Lublinowi.

Wojska rosyjskie miały ponad dwukrotną przewagę w ludziach (16,5 tysiąca żołnierzy przeciw 8 tysiącom) oraz artylerii. Poza tym część sił powstańczych stanowili ochotnicy – kosynierzy i pikinierzy. Po siedmiu godzinach ciężkich zmagań Rosjanie zmusili wojska polskie do odwrotu. W wyniku starcia wojska rosyjskie otworzyły sobie drogę na Lublin i Warszawę.

8 czerwca 1940 roku ze swego ostatniego patrolu nie powrócił polski okręt podwodny ORP „Orzeł”. Wsławiony brawurową ucieczką z estońskiego Tallina we wrześniu 1939 roku dołączył do okrętów polskich stacjonujących w Wielkiej Brytanii. Okręt rozpoczął służbę na Morzu Północnym, brał udział w kampanii norweskiej w kwietniu-maju 1940 roku. W swój ostatni rejs wypłynął ORP „Orzeł” 23 maja z bazy w Rosyth. Kontakt z załogą utracono 25 maja. Do dziś istnieje kilka hipotez przyczyny zatopienia okrętu, ta najbardziej prawdopodobna to wejście na niemiecką lub aliancka minę magnetyczną na Morzy Północnym. Na wieczną wachtę razem z komandorem ppor. Janem Grudzińskim odeszło 56 polskich oficerów i marynarzy oraz trzech angielskich marynarzy zespołu łącznikowego.

8 czerwca 1997 roku w katedrze wawelskiej papież Jan Paweł II kanonizował królowa Jadwigę Andegaweńską. Jakże należało się pięknej monarchini to wyróżnienie. Od momentu, gdy jako 12-letnia dziewczynka została królem Polski, zawsze była pierwszą w trosce o los powierzonego sobie państwa, ale i o potrzeby każdego z poddanych. Znana z wyjątkowej dobroci, szlachetności, ale i szczodrej ręki, królowa szybko zyskała sobie miłość i przywiązanie swych polskich poddanych. Jej zgoda na ślub z dużo starszym Jagiełłą dała początek Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Odeszła cicho, skromnie w dwudziestym piątym zaledwie roku życia. O jej urodzie każdy i dziś przekonać się może odwiedzając Wawel i oglądając biały grobowiec świętej Jadwigi, dłuta Madeyskiego, znajdujący się po lewej stronie głównego ołtarza katedry.

Cóż łączyć mogło te trzy jakże odmienne postacie – generała-jakobina o niewyparzonym języku, zawodowego oficera, który z rodzinnego Kijowa dla przygody morskiej został marynarzem i piękną węgierską królewnę? Ano jest taka nić, silna, międzypokoleniowa łącząca ich na trwałe. To umiłowanie polskości, przywiązanie do kraju i ludzi, wśród których Bóg wyznaczył im spędzenie życia. Zajączek przeżył swoją sławę i pod koniec życia został rosyjskim namiestnikiem (najemnikiem?), komandor Grudziński zasnął gdzieś na morskim dnie marząc o wolnej Polsce, a Jadwiga – jest dziś patronką swej polskiej Ojczyzny, warto o niej pamiętać.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.