Coraz więcej grubiaństwa, fałszu i prostactwa czyli dlaczego przestałem oglądać „Ucho Prezesa”

Coraz więcej grubiaństwa, fałszu i prostactwa czyli dlaczego przestałem oglądać „Ucho Prezesa”

„Ucho prezesa” bawiło mnie przez kilka odcinków. Niektóre były całkiem udane, inne zaskakująco naciągane, ale fakt, że od czasu do czasu można się było uśmiechnąć, a czasem nawet zaśmiać.

Moi ulubieni ministrowie dostawali mocno, ale z humorem, a odtwarzający ich aktorzy sprawiali się naprawdę nieźle. Niestety, wszystko to do czasu. Później, im dalej w las, tym było gorzej. Satyra zaczęła się zamieniać w złośliwy paszkwil, zupełnie nieporównywalny do czasów, gdy Robert Górski i spółka w trakcie „Posiedzeń rządu” drwili z ekipy premiera od „haratania w gałę”. Uczestniczące w „Posiedzeniach…” postaci były czasem przez autorów bezlitośnie wyśmiewane, czasem pozbawiane elementarnej inteligencji, czasem mocno wykrzywiane w satyrycznym zwierciadle, ale nie przypominam sobie, żeby były… pogardzane.

Przyznaję, zakres kabaretowego szyderstwa jest w zasadzie nieograniczony, chyba, że za jakieś ograniczenie przyjmie się jednak tak zwany „dobry smak”. Z tym w kolejnych odcinkach „Ucha” było już niestety coraz gorzej. Coraz częściej grubiaństwo, fałsz i – co tu kryć – zaskakujące prostactwo „satyrycznego” przekazu, raczej odrzucało, niż zachęcało do podśmiewania się z ludzi władzy.

Mam nadzieję, że to kabaretowe (czy aby na pewno to słowo nadal pasuje do „Ucha Prezesa”?), systematyczne odczłowieczanie bohaterów internetowego mikroserialu, nie zrodzi w najbliższej przyszłości jakiegoś zatrutego owocu. Mam taką nadzieję i cały czas wierzę, że ekipę Kabaretu Moralnego Niepokoju, złożoną kiedyś z „szyderców” inteligentnych i kpiarzy wysokiej próby, a do tego ludzi potrafiących pójść pod prąd, stać jeszcze będzie na refleksję. Jeśli nie, to trudno. Dołączą wtedy do długiej listy oportunistów, ludzi, których uczciwości ufać nie warto, celebryckich wydmuszek, a co chyba najgorsze dla kabareciarzy – do listy ludzi śmiesznych, ale niestety wcale nie zabawnych.

Przed laty znakomity Marian Hemar pisał w swojej „Teorii względności”: Gdy się ludzi ocenia/Z różnych punktów widzenia –/ Ciekawa rzecz, jak się skala/ Pewnych wartości zmienia.” Wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że punkt widzenia zmienia wiele. Jednak nie o to mi chodzi, żeby nie żartować z władzy, kiedy akurat sprawuje ją Prawo i Sprawiedliwość. Śmiać warto się z każdej władzy i na każdym jej szczeblu. Mądrej władzy winno to wyjść na dobre. Moim zdaniem nienawiść, pogarda i prostactwo powinny być jednak dla dobrego humoru granicami nieprzekraczalnymi. Czego panom z Kabaretu i nam wszystkim życzę.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*