Co Donald Trump powiedział w Warszawie? Siły postępu jęczą ze zgryzoty

Co Donald Trump powiedział w Warszawie? Siły postępu jęczą ze zgryzoty

O, rety! Donald Trump przyjeżdża do Polski! Część narodu jęczy po kątach ze zgryzoty, że prezydent mocarstwa postanowił odwiedzić złą, kaczystowską Polskę, wspierając ją autorytetem potężnej amerykańskiej demokracji. Jak tak można? – wołają ze łzami w oczach.

Owszem, pocieszają się później trochę, że „co to znowu za demokracja” i że „co to znowu za prezydent”, wzdychając zapewne do jedynej słusznej „demokracji ludowej”, rodem z ZSRS i z PRL-u, ale jednak żal pozostaje. Bo nie po to Władysław Frasyniuk dał się przenieść… i nie po to Bole…, przepraszam Lech Wałęsa z wypiekami na policzkach (i na nosie) wspiera siły rozumu i postępu, żeby teraz taki sobie Trump im to wszystko psuł. Skandal.

Inna część narodu wzdycha natomiast w uniesieniu, że oto na nasz biedny, mały ludek spada – razem z tą wizytą – chwała zamorskiego imperium, że Polska z Donaldem Trumpem jakaś taka lepsza, piękniejsza i na pewno bezpieczniejsza. Są i tacy, którym jest wszystko jedno oraz tacy, którzy chętnie widzieliby odrobinę więcej umiaru w ocenach wizyty prezydenta USA.

Postawa pierwszej grupy jest dla mnie w najlepszym wypadku pocieszna. Oto bowiem oślepieni nienawiścią do Jarosława Kaczyńskiego oraz do Prawa i Sprawiedliwości skłonni są potępiać wszystko i wszystkich, co ze wspomnianymi się im kojarzy i co wspomnianym wyjść może na dobre. A że wyjść na dobre może także Polsce? No i cóż z tego? Co tam Polska. Postawa to głupia, groteskowa i szkodliwa.

Niepokoi mnie jednak również nadmierny zachwyt i bezgraniczna (taką się czasem wydaje) wiara w polityczną bezinteresowność amerykańskiego prezydenta, jaką prezentuje druga grupa Polaków. Przekonanie, że do tego, żebyśmy byli lepsi, silniejsi, piękniejsi i mądrzejsi niezbędna jest nam pomoc innych oraz ich moc i urok, trochę mnie martwi. W moim przekonaniu bowiem nasza siła, nasza mądrość i nasze bezpieczeństwo leżą przede wszystkim w naszych rękach, naszych głowach, naszych sercach. No i naturalnie – to przede wszystkim – w rękach Pana Boga.

Ci natomiast, którym jest wszystko jedno, nie zapracują tutaj u mnie na żadne więcej zdanie.

Ci, którzy wzywają do umiaru i uważnego obserwowania spraw polskich są mi najbliżsi… Tak, ja również uważam, że wizyta Donalda Trumpa w Polsce jest wydarzeniem bardzo istotnym, a może też stać się wydarzeniem historycznym! Kiedy to piszę, jeszcze tego nie wiem na pewno. Kiedy Państwo to czytacie, już być może wiecie znacznie więcej, już wiecie, co w Warszawie powiedział prezydent Trump. Mam nadzieję, że będzie (było) to coś ważnego, korzystnego dla naszej Ojczyzny i coś, co w takim kontekście nie pozostanie tylko zbiorem słów. Przede wszystkim patrzmy jednak na siebie. Bo tylko nasza narodowa mądrość i uczciwość przynieść nam może powodzenie, a głównie nasza próżność, głupota, prywata mogą okazać się najważniejszymi przyczynkami zguby.

A tak z całkiem innej beczki – na warszawskich Powązkach kamienny krzyż przewrócił się po jednej z wichur na stary, symboliczny nagrobek przedwojennego premiera Rzeczypospolitej Aleksandra Prystora. Czy ktoś wybierze się ze mną do Warszawy, żeby ten ciężki defekt naprawić?

Foto: HypnoArt/Pixabay

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*