FELIETON ZPRAWA. Czy w naszym kraju trwa wojna polsko–polska?

FELIETON ZPRAWA. Czy w naszym kraju trwa wojna polsko–polska?

Polskojęzyczne me(n)dia, należące do obcego kapitału, od czasu zwycięstwa pana prezydenta Dudy w wyborach w maju 2015 roku przekonują Polaków, że w kraju trwa jakaś wojna części narodu z inną jego częścią. Przekaz ten nasilił się jeszcze po wygranych przez Zjednoczoną Prawicę wyborach jesienią 2015 roku. Jest to kłamstwo.

Fałsz ten wymyślono pewnie poza granicami Polski i nakazano rodzimym lokajom rozpowszechniać go bez przerwy, bo jak wiadomo od dawna – nawet najbardziej nieprawdopodobne kłamstwo powtarzane stale przekona w końcu część odbiorców do uznania go za prawdę. Nie będę długo pisał dlaczego ludzie mianujący sami siebie „elytą III RP” gremialnie wystąpili przeciw Dobrej Zmianie – czyli spójnemu programowi naprawy Polski, repolonizacji mediów, banków i przedsiębiorstw, przeciw organizacji kompleksowej i skutecznej pomocy socjalnej najbardziej potrzebującym wsparcia rodakom. To proste – ludzi tych kupiono i złamano w czasach PRL-u, a potem w „okresie transformacji” zdeprawowano udziałem w przestępczej „prywatyzacji”. Każdy z tych ubrudzonych, złamanych przez SB czy „nowe” służby III RP był jednocześnie przekonywany, że korupcja, nepotyzm czy zwykłe złodziejstwo to wyznacznik wyjątkowości i przynależności do „elyty”. Podobnie jak gender, dewiacje i antychrześcijaństwo. Dodatkowo zapewniono im bezkarność, żadne sądy czy policja nie miały prawa naruszać spokoju „elyty”. Kij i marchewka uczyniły z części klasy polityczno-biznesowo–naukowej gromadę marionetek, których sznurki nadal trzymają obcy wrogowie Polaki. Nie zalety umysłowe, dokonania naukowe czy przymioty moralne, ale właśnie lepkie ręce i szerokie kieszenie budowały łże-elytę przez dziesięciolecia. Nic więc dziwnego, że w momencie, kiedy władzę w kraju wzięła ekipa zapowiadająca powrót do normalności, państwa prawa i suwerennych decyzji w polityce międzynarodowej, konfidenci obcych, na dany sygnał, podnieśli wrzask, który słychać do dziś.

Oczywiście mocodawcy „elyty” przewidywali klęskę PO i PSL, bez względu na buńczuczne zapowiedzi zwycięstwa, powtarzane bezmyślnie przez Komorowskiego, Kopacz, Schetynę czy Borusewicza. Polacy w 2015 roku powiedzieli wyraźnie – dość! Dość okradania i niszczenia kraju, dość złodziejskiej wyprzedaży majątki narodowego za bezcen, dość emigracji zarobkowej młodych. Dlatego dla walki z Dobrą Zmianą, oprócz PO, PSL czy SLD „wyprodukowano” partyjkę „nowoczesna”, a potem zbudowano tzw. KOD, by w końcu wykreować jego bardziej toksyczną wersję pod nazwą „obywatele rp”. To one miały kanalizować „opór” przeciw „dyktaturze PiS”, dawać pożywkę polskojęzycznym me(n)diom, by udowadniały każdego dnia, że na ulicach polskich miast trwa „wojna polsko-polska”. Dzięki temu ludzie bez zasad mogą stale skomleć u swych „unijnych braci”, by nakładali na Polskę sankcje, by organizowali „debaty o stanie praworządności”, by przyjmowali „deklaracje” czy „konkluzje”. Nie mnie osądzać, co dzieje się w głowach liderów tzw. „totalnej opozycji”. Z jednej strony chcą wrócić do władzy w Polsce, czyli zyskać poparcie Polaków, z drugiej inspirują antypolskie akcje i cieszą się z nakładanych na nasz kraj „unijnych sankcji”. Przecież to polityczne samobójstwo. Wniosek jest jeden – jeżeli nie są to idioci, a załóżmy, że nie są, to po prostu wykluczyli możliwość zwycięstwa i powrotu do władzy w drodze demokratycznych wyborów. Cóż więc im pozostaje? Pozostaje ulica, czyli takie rozchwianie nastrojów, takie zabełtanie w głowach Polaków, by sami rzucili się sobie do gardeł. Po to wymyślono mit o – wojnie polsko – polskiej – po to powtarza się go i odmienia stale na wszystkich polskojęzycznych telewizjach, stacjach radiowych, gazetach i internetowych portalach. Na razie ten plan nie daje efektu. Mimo organizowanych „protestów”, mimo wydawanych milionów na spędzanie ogłupiałych ludzi na „marsze”, skutek jest mizerny. Nie protestują robotnicy, górnicy, stoczniowcy, a nawet rolnicy. Zdecydowana większość Polaków odbiera ten me(n)dialny cyrk jako cyrk. A, umówmy się, „protest” Jandy, Olbrychskiego, Stuhrów dwóch czy szansonistki Kayah, nawet pod rękę z Kazkiem Sową, nie porwie Polaków. Na ulice wychodzi dziś oderwana od koryta publicznych i łatwych pieniędzy „elyta”. Starzy i nowi konfidenci służb PRL i III RP oraz ich oficerowie prowadzący. Poza tym niemal dwa lata Dobrej Zmiany odkrywa i pokazuje to, co na zawsze miało być ukryte przed oczami lemingów. Najlepiej oddał to TW Bolek – „Zdrowie wasze w gardło nasze”. Czyli okradani mają stale wybierać do rządzenia tych, których wskazuje „elyta”, a oni w „majestacie prawa” mają możliwość okradania tych, co ich wybrali. Złamanie tej narracji powoduje wrzask i próby obalenia rządu oraz parlamentarnej większości.

Ludziom odsuniętym od władzy w 2015 roku nie chodzi o jakieś pozytywne zmiany, o jeszcze lepsze rozwiązania socjalne czy obronne dla Polski, im chodzi tylko o władzę. Oddała to świetnie kulturowa komunistka Holland, krzycząc na „wiecu” – „Chcemy po prostu by było jak było”. Gdzie w tym Polska i Polacy? Ano nie ma ich… Tzw. opozycja nie tworzy więc alternatywnego programu, nie walczy na argumenty z rządzącymi, jej „gabinet cieni” to tylko pic i wodorosty. A dodatkowo każdy dzień odsłania kulisy „teoretycznego państwa”, nazywanego w żargonie „elyty” – kamieni kupą. Pokazuje milionom zdumionych Polaków, że ci, co sami mienili się gigantami intelektu i pracowitości, to tylko marni geszefciarze o ciasnych umysłach, lumpiarskich obyczajach, używający w dodatku knajackiego języka. Ale mit o „wojnie polsko – polskiej” przyniósł też niezamierzony przez „elytę” skutek. Ten mianowicie, że spolaryzował wreszcie publiczną scenę. Dotąd PSL „różnił się” od PO, a „nowośmieszni” od SLD. W innym miejscu obcy decydenci ustawili „walecznych opozycjonistów” a w innym oficerów służb PRL. Teraz gdy padło hasło – wszystkie ręce na pokład – w tym samym marszu, ba, w jednym szeregu zobaczyć można „legendarnego” Wałęsę, a obok komunistę Mazgułę czy Kalisza, generał Dukaczewski idzie obok Boniego czy Borusewicza, Rulewskiemu nie przeszkadza towarzystwo Czempińskiego, a Frasyniukowi towarzyszy b. pułkownik SB – Lesiak. Piękna wizerunkowa katastrofa. Petru, Broniarz, Olbrychski, Stuhr, Schetyna, Komorowski, Kosiniak, Janda, a obok b. generałowie SB czy WSI. Czy potrzebny jest lepszy dowód, że żadnej „wojny polsko-polskiej” nie ma i daj Boże nigdy nie będzie.

Foto: Pexels/Pixabay

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*