Czy i jak „zarobić” na „uchodźcach”?

Czy i jak „zarobić” na „uchodźcach”?

Zarabiają na kryzysie uchodźczym przemytnicy, swoje interesy z Unią Europejską dobija Turcja, swoje załatwia na arenie międzynarodowej Rosja. Dlaczego my nie mamy  zarabiać na tym kryzysie?

Nie chcę wchodzić tu w polemikę czy to są uchodźcy, czy może imigranci; czy to wina Zachodu, czy potrzeba europejskiej solidarności; nie mam zamiaru oceniać przez kogo i dlaczego płoną obozy emigrantów we Francji czy w Niemczech. Powtarzając za Herbertem:

„Unikam komentarzy emocje trzymam w karbach piszę o faktach 
podobno tylko one cenione są na obcych rynkach „

Dlatego pragnę skupić się na faktach – na zachodzie Europy jest niespokojnie. Wojsko na ulicach Brukseli i Paryża. Wydarzenia z ulic Koloni i z obozów dla uchodźców. Ulice Włoch i Grecji. Europa – Zachodnia Europa zmieniła się w ciągu ostatnich dwóch lat niezwykle. W kontekście twardej niezgody na relokacje kwotową uchodźców przez państwa grupy wyszehradzkiej, zdajemy się być oazą spokoju. Czy to bujda? Proponuję zapytać ludzi organizujących wakacyjny wypoczynek nad naszym morzem, jakie obłożenie mają w tym roku i jak porównać je można do tego z zeszłego. Nie piszę tego po to, żeby porównywać dzisiejszą sytuacje do przeszłości i nazywać się „państwem bez stosów”. Nie chodzi tu o jakiekolwiek idealizowanie czy budowanie mitu Polski. Chodzi o czysty pragmatyzm. Okrutne w kontekście ludzkiego cierpienia, jakie dzieję się tam w Syrii? Na pewno. Tylko… taka jest polityka. Dawno wiedzą o tym wszyscy w Europie. Polityka to gra interesów. Niemcy uchodźców zaprosili nie z potrzeby serca, tylko z ekonomicznych kalkulacji. Holendrzy w referendum odrzucili możliwość integracji z Ukrainą, bo rozumieją, że polityka to gra interesów. My też w końcu powinnyśmy to zrozumieć – bo za każdym razem, gdy tego nie rozumieliśmy, płaciliśmy bardzo wysoką cenę.

Pojawia się więc pytanie, jaki „interes” możemy ubić. Nie chcę tu się rozwodzić na temat tego, jakie mamy możliwości budowania przeciwwagi dla pozycji Niemiec w Europie. To byłaby beletrystyka.

Interes, bardziej niż polityczny, powinniśmy mieć gospodarczy. Niepokoje na Zachodzie, połączone z wynikiem „arabskiej wiosny” czyli niepokojami w państwach arabskich, sprawiają, że coraz mniej jest miejsc, do których można pojechać w spokoju na wakacje. Zarobi na tym Polska turystyka nad Bałtykiem już w tym roku, ale czy nie może zarobić choćby Dolny Śląsk? Przypomina mi się historia, jak to jeszcze w ubiegłym wieku na ziemie odzyskane przyjechała wycieczka z Niemiec. Wcześniej mieszkali na tych terenach i znali je bardzo dobrze. Wybrali się na Wielką Sowę „na głodnego”, bez żadnego zaopatrzenia. Musieli przejść tak cała wędrówkę, bo po dwóch schroniskach, które były za przysłowiowego „Niemca” nie było już śladu… Czy nie teraz jest najlepszy moment na inwestycje w turystykę? Remonty zabytkowych pałacyków, budowanie schronisk czy wież widokowych to inwestycja, która może się zwrócić w „euro”, które przyjedzie z Niemiec lub Francji, by w spokoju spędzić wakacje w klimatycznym, historycznie bogatym regionie.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.