Kartka z kalendarza: 2 czerwca – gdy Polacy przestawali się bać

Kartka z kalendarza: 2 czerwca – gdy Polacy przestawali się bać

2 czerwca 1273 roku książę krakowski Bolesław Wstydliwy pokonał w krwawej bratobójczej bitwie pod Bogucinem, Władysława księcia opolskiego. Suweren ziem polskich, nieuznawany prawie przez żadnego z piastowskich kuzynów został zaatakowany, bo wspierał Węgry przed agresją potężnego Przemysła Ottokara II z Czech.

Zwycięstwo koło Olkusza złamało opór możnych małopolskich, niechętnych silnym rządom księcia Bolesława. Zapobiegło dzięki temu opanowaniu części Polski przez czeskich najeźdźców, na ćwierć wieku odsunął śmiertelne zagrożenie dla ziem polskich, wynikające z sojuszu czesko–krzyżackiego. A to, że zwano go Wstydliwym (Pudicus) nie dotyczyło jego talentów, lecz częstych w średniowieczu ślubów czystości, które książę złożył po ślubie z węgierska królewną świętą Kingą…

2 czerwca 1652 roku wojska kozacko-tatarskie wzięły na Polakach odwet za berestecką klęskę. 45 tysięcy najeźdźców otoczyło siły polskie, dowodzone przez hetmana polnego koronnego Marcina Kalinowskiego, liczące 15 tysięcy żołnierzy, nad rzeka Batoh. W dwudniowej bitwie Tatarzy i Kozacy złamali polski opór, klęski dopełnił bunt części nieopłaconej jazdy w trakcie walki. Wtedy hetman Kalinowski kazał piechocie strzelać do zbuntowanych. Przeciwnicy wykorzystali to zamieszanie w polskich formacjach, Kozacy wdarli się do polskiego obozu, Chmielnicki został zwycięzcą. Brak koordynacji, fatalne błędy, przyczyniły się do największej klęski Polaków w czasie kozackiego powstania. Poległo wielu dowódców, znanych z kart „Trylogii” – Kalinowski i jego syn Samuel, świetny generał artylerii Przyjemski i obdarzony jeszcze większym talentem niż brat Jan – Marek Sobieski. Na szczęście przetrwali w tatarskiej niewoli – Krzysztof Grodzicki, Stefan Czarniecki czy Krzysztof Korycki, inaczej nie byłoby komu  bronić kraju przed szwedzkim „potopem” za trzy lata…

2 czerwca 1979 roku rozpoczęła się historyczna pielgrzymka papieża Jana Pawła II w Polsce. Władze komunistycznej PRL zgodziły się na wizytę nowego papieża w kraju wobec powszechnych oczekiwań milionów Polaków. Między 2 i 10 czerwca Polska przeszła metamorfozę, pielgrzymka odbywająca się pod hasłem – „Gaude Mater Polonia” – dała wiarę, nadzieję i siłę. Kiedy na Placu Zwycięstwa zwierzchnik Kościoła wypowiedział, wykrzyczał raczej pamiętne słowa – „Wołam, ja syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam razem z wami wszystkimi – Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” – już nic nie było takie samo. Rok później wybuchła „Solidarność”…

Jakże pierwsze wrażenia mogą mylić… Silny władca, dobry żołnierz i utalentowany polityk przeszedł do powszechnej świadomości tylko jako „Wstydliwy”. A przecież i ten prawnuk Krzywoustego zasługuje na dobre wspomnienie i pamięć… Gdyby Sienkiewicz chciał napisać tylko „Ogniem i mieczem” zgodnie z historyczną prawdą, musiałby uśmiercić większość swoich bohaterów pod Batohem. Legła tam niemal cała dywizja księcia Jeremiego, obrońcy Zbaraża, zwycięzcy spod Beresteczka. Na szczęście jednak „Trylogia” powstała „ku pokrzepieniu serc”… A papieska pielgrzymka? To był cios obuchem w komunistyczny marazm, Polacy słuchali prawdy, chłonęli ją i przestawali się bać. Pamiętam tamte dni – to był czas mojej matury, czas słońca, radości i pierwszych powiewów wolności…

Jeden Komentarz

  1. Fajne podsumowania; podpowiadają potrzebę zachowania dystansu do tego, co dziś.
    Czekam na następne kartki.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.