Kartka z kalendarza: 6 czerwca – od Szczekocin po „kocioł czarownic”

Kartka z kalendarza: 6 czerwca – od Szczekocin po „kocioł czarownic”

6 czerwca 1794 roku na zachód od Kielc, pod Szczekocinami, siły powstańców polskich, dowodzone przez Tadeusza Kościuszkę, wpadły na połączoną armię rosyjsko-pruską. Po raz kolejny okazywało się, że Prusy zawsze wejdą do wojny przeciw Polsce, jeśli liczyć mogą na nabytki terytorialne.

Dowodzili wspólnie król pruski Fryderyk Wilhelm II i generał Denisow, starający się zrewanżować powstańcom za Racławice i Połaniec. Starcie było niezwykle krwawe, rzadko brano jeńców. Szaleńczy atak kosynierów załamał się w artyleryjskim ogniu, Polacy mieli 33 działa, najeźdźcy – 134! Po kilku godzinach Kościuszko nakazał odwrót. Polegli powstańczy generałowie – Wodzicki i Grochowski, z ran po bitwie zmarł słynny chorąży „krakowskich grenadierów” – Bartosz Głowacki czyli małopolski chłop – Wojciech Bartos. W wyniku bitwy Kraków został odcięty od ziem objętych powstaniem, a inicjatywa operacyjna przeszła na trwałe w ręce wojsk zaborczych.

6 czerwca 1944 roku pod wołyńskimi Sarnami wojska sowieckie przekroczyły przedwojenną granicę II RP. Jaka była rola w następnych latach tych „wyzwolicieli” pamiętamy aż za dobrze. Świadczą o tym tysiące polskich mogił – Żołnierzy Niezłomnych, ale i zwykłych ludzi, mordowanych dla rabunku, zniszczenia mienia czy po prostu z krasnoarmiejskiej fantazji. Oczywiście i tysiące sowieckich żołnierzy pozostało na zawsze w polskiej ziemi, w drodze do Berlina. W tym dniu Józef Stalin miał już gotowy plan w sprawie polskiej, miał rodzimych komunistów gotowych do utworzenia „rządu”, miał wyszkolone kadry przyszłego „polskiego” wojska i służb specjalnych. No i miał pewność, że zachodni alianci, podobnie jak w 1939 roku, oddadzą mu Polskę, mimo wszystkiego, czego dokonali Polacy w ciągu ostatnich pięciu lat wojny. Nie zawiódł się w swych rachunkach – „powstały” PKWN, KRN, zaczął się terror wobec Państwa Podziemnego, jeszcze straszniejszy niż niemiecki. Alianci milczeli a potem była… Jałta.

6 czerwca 1973 roku na chorzowskim Stadionie Śląskim piłkarska reprezentacja Polski zmierzyła się z Anglią w eliminacjach MŚ 74. W śląskim „kotle czarownic” zasiadło podobno 130 tysięcy widzów, reszta Polaków zamarła przed telewizorami. Polska eksplodowała dwa razy. Najpierw, gdy po rzucie wolnym wykonywanym przez Roberta Gadochę, Jan Banaś dobił piłkę do angielskiej bramki. Potem, w drugiej połowie gdy, idol wszystkich młodych Polaków, Włodzimierz Lubański ograł legendarnego stopera – Bobby Moora, uciekł mu i strzelił nie do obrony obok interweniującego Shiltona. Niemożliwe stało się faktem. Szczęścia nie zmącił nawet brutalny faul McFarlanda na Lubańskim, po którym najlepszy polski piłkarz został wyłączony z gry na dwa lata. Do spełnienia marzeń i wyjazdu na Mundial pierwszy raz po wojnie, pozostało jedno, remis na Wembley jesienią. Ale to już inna, radosna historia…

Szczekociny to był koniec marzeń o sukcesie Insurekcji. Politycznych i militarnych. Prusy wprowadziły wojsko na ziemie polskie i wsparły Rosjan. Dwa są symbole tamtego starcia – śmierć uszlachconego chłopa, bo jego postawa świadczyła, że patriotyzm nie jest już tylko domeną najmożniejszych. Ale także fantastyczna postawa generała Adama Ponińskiego, świetnego kawalerzysty i syna… marszałka sejmu rozbiorowego z 1773 roku. Dziwnie plotły się polskie dzieje… Sarny to krzyk ostrzegawczy, to początek pogardliwego milczenia Amerykanów i Anglików wobec Polski broczącej krwią długo jeszcze po zakończeniu II wojny. To zapowiedź Jałty i Poczdamu oraz długiej nocy PRL-u… A Chorzów ? No cóż, tamtej Polsce potrzebne były takie właśnie chwile – radości, zwycięstwa, poczucie jedności. Pamiętam płaczącego komentatora-legendę – Jana Ciszewskiego, pamiętam okrzyki radości z sąsiedzkich okien po zdobywanych bramkach. Jakże wtedy wszyscy chcieliśmy być Lubańskim, Tomaszewskim, Deyną, Szarmachem czy Gadochą. O Gorgoniu nie mówiąc… magiczna był tamten chorzowski wieczór…

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.