Między maturą i… “ślepą uliczką kłamstwa”

Między maturą i… “ślepą uliczką kłamstwa”

Matura 2016

Rok matury to także czas wyboru swojej przyszłej drogi życiowej. Wybierając się na studia wyższe i wbrew większości chcąc kontynuować je dłużej niż 5 lat aspirując do miana inteligenta. Czy uda się to – wydawałoby się szlachetne – miano zdobyć? Odpowiem państwu za lat osiem. Czy jest ono szlachetne? Na to pytanie spróbuje odpowiedzieć już dziś.

Media społecznościowe, a w szczególności konta Twitterowe – prowadzone przez przedstawicieli „elit intelektualnych” i wymagające ograniczenia się do 140 znaków, ukazują wszelkie niedociągnięcia w wykształceniu, nie tylko na poziomie wyższym czy średnim. Pan Petru mówiący o konstytucji obowiązującej od 225 lat jest idealnym przykładem tego, jakie braki w podstawowym wykształceniu mają osoby aspirujące do sprawowania rządów w naszym kraju.

Pojęcie elit intelektualnych cierpi też bardzo na ciągłym rozszerzaniu znaczenia tego określenia. Aktorzy czy aktorki, które z pozycji trybuna ludowego mówią nam co robić, a czego nie, na kogo głosować, a na kogo nie, są groteskowi. Przecież dawanie ładnej twarzy do filmu raczej nie jest świadectwem posiadania szerokich kompetencji w zakresie znajomości procesów politycznych, prawnych czy społecznych.

Jednak prawdziwą hańbą jest co innego – i nie jest to hańba pseudointeligentów pokazywanych w mediach – ale dotykająca inteligenckich, jak mogłoby się zdawać, środowisk naukowych. Jest to hańba milczenia. Milczenia środowisk naukowych. Milczenia choćby w tedy, kiedy kiedy socjolog Gross publikował książkę o Jedwabnem. Prawie żadne środowisko historyków nie wyraziło wówczas opinii o metodologii, jaką zastosował on w swoich książkach. Zmowa milczenia środowisk naukowych jest także wyraziście widoczna w poście, który obiegł ostatnio media społecznościowe, w którym cytowany jest jeden z fizyków:

„Widzisz, żaden fizyk o zdrowych zmysłach, nie może uważać, że koncepcja wyjaśnienia katastrofy Smoleńskiej, przedstawiona przez komisję przy poprzednim rządzie, trzyma się kupy. Po prostu nie ma prawa! Może oczywiście nie mieć pojęcia jakie jest tego wydarzenia realne, ostateczne wyjaśnienie (to inna sprawa), ale nie może uważać, ze samolot TU -154 rozpadł się na kilkadziesiąt tysięcy części (zdaje się 40 tys.) po uderzeniu z 20 metrów w błotniste podłoże. (Podczas gdy samolot w Lockerby rozpadł się po wybuchu i spadnięciu z blisko 10 km na 20 tys.) I że nie wyżłobił przy tym żadnego rowu, czy krateru na ziemi. Są rzeczy absurdalne i ta do nich należy. By to uznać, albo choć zlekceważyć sprawę – trzeba się głęboko zakłamać, dokonać intelektualnego sprzeniewierzenia. W szczególności w przypadku fizyka to jasne. No i potem już broni się, w pewnym sensie, szacunku do samego siebie. Bo jak tu się przyznać, że zabrnęło się w ślepą uliczkę kłamstwa i to dotyczącego spraw tak zasadniczych jak życie ludzi i podstawowe funkcjonowanie państwa (śmierć prezydenta)?” (źródło: Agnieszka Romaszewska, facebook)

Mimo takiego postanowienia sprawy nie słyszałem nigdy o liście czy proteście środowisk fizyków odnośnie oficjalnej wersji Katastrofy Smoleńskiej. Zmowa milczenia? Wątpię… Nie wietrzę spisku. Raczej zauważam ułomność polskiej inteligencji – na tylej słabej, że nie potrafi się sprzeciwić jawnemu gwałceniu prawd naukowych w przestrzeni publicznej, czy kreowaniu „autorytetów” inteligenckich, które z inteligencją mają niewiele wspólnego.

Czy miano inteligenta uszlachetnia? Na pewno potrzeba wiele pracy, aby tak się stało…

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.