„Polska musi objawić niezmożoną chęć rozwoju. Inaczej stać się może igraszką losu.”

„Polska musi objawić niezmożoną chęć rozwoju. Inaczej stać się może igraszką losu.”

Polacy pomiędzy sobą są, niestety, wrogami nieubłaganymi” – mówił przed stu laty w rozmowie z „Kurierem Ilustrowanym” brygadier Józef Piłsudski. W 82. rocznicę Jego śmierci chciałbym przypomnieć przemyślenia, którymi w prasowym wywiadzie dzielił się z dziennikarzem na progu odzyskania przez Polskę niepodległości.

Od tamtej rozmowy w styczniu bieżącego roku minęło 100 lat. Zdumiewające, jak poruszane w niej tematy nadal wydają się aktualne. Bo Polska – o czym chyba czasami zapominamy – nie leży przecież na bezpiecznej wyspie na samym środku oceanu, gdzie jej największymi wrogami okazać by się mogły tylko przepływające w pobliżu rekiny. Leży nasz kraj pomiędzy agresywnymi żywiołami dwóch narodów, z którymi od stuleci przychodziło nam się potykać. Żeby w takich potyczkach, na jakimkolwiek polu byłyby toczone, móc liczyć na sukces, Polacy w kwestiach elementarnych powinni być zgodni. Prawda, nie wydaje się to stwierdzeniem zbyt odkrywczym. Zgodni? Nie są Polacy takimi dzisiaj i nie byli takimi również przed stu laty. Tak mówił na ten temat wówczas, w styczniu 1917 roku, w rozmowie z „Tygodnikiem Ilustrowanym” brygadier Józef Piłsudski:

„Jednolitość mogłaby być osiągnięta, gdyby grupy polityczne, które się teraz pojawiły, rozporządzały większą sumą znajomości wzajemnej. Pomiędzy ludźmi politycznymi Polski istnieje nieprzebyta ściana, złożona z podejrzeń, obaw wszelakich i uprzedzeń, a nawet starych porachunków. Polacy pomiędzy sobą są, niestety, wrogami nieubłaganymi. Jest to dziwna struna psychiczna, która stała się naszą właściwością, naszą cechą organiczną. Gdyby ta właśnie struna osłabła, postulat jednolitości stałby się natychmiast możliwym.”

Wydaje się, że w kolejnych latach przyszły Marszałek stracił – nauczony bolesnymi doświadczeniami – tę wiarę w „jednolitość”. Oczywistym jest również, że nie z każdym o taką „jednolitość” należy zabiegać. Naiwnością byłoby przecież szukanie „jednolitości” z jawnymi wrogami Polski i polskości, choćby nawet nasz piękny kraj był od lat ich miejscem zamieszkania. „Jednolitości” trzeba jednak poszukiwać z każdym, dla kogo polskość, polska wspólnota losów, polska tradycja, szacunek dla poświęcenia przodków są wartościami elementarnymi. W takim przypadku wszelkie różnice zdań i poglądów winny być przeszkodami do pokonania…

W tamtej rozmowie sprzed stu lat Józef Piłsudski zwracał też uwagę na potrzebę narodowej samodzielności. Jak dziwnie aktualne wydają się dzisiaj również te słowa, które w kolejną rocznicę śmierci ich autora pozwolę sobie na zakończenie zacytować:

„Własną samodzielność naród nasz musi zdobyć za wszelką cenę. Uleczyć swoje choroby, poprawić złą budowlę, zdrowe rzeczy wznosić może tylko samo społeczeństwo. Można korzystać z nauk obcych, ze zdobyczy, które świat wytworzył, a które nas ominęły. Ale musimy umieć to w dalszym ciągu przerabiać. Polska musi się sama rozwinąć, musi czem prędzej objawić niezmożoną chęć rozwoju. Inaczej stać się może igraszką losu.”

I to tyle o pewnej rozmowie sprzed 100 lat…

P.S. 12 maja br. – w 82. rocznicę śmierci Marszałka – zapraszam Państwa na godz. 18.00 do Kościoła Św. Antoniego w Pieszycach na Mszę Świętą w intencji Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, Prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego oraz w intencji pojednania Polaków.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*