Smoleńsk… 7 lat później – między śmiechem i rozpaczą. Krótkie wspomnienie…

Smoleńsk… 7 lat później – między śmiechem i rozpaczą. Krótkie wspomnienie…

7 lat po tragicznym dniu 10 kwietnia 2010 roku znowu nachodzą mnie smutne wspomnienia. Przypomina mi się też kilka krótkich tekstów, które napisałem na przełomie lat 2010 i 2011. Gdy obserwuję zachowania części rodzimych polityków oraz ich wyznawców, dochodzę do wniosku, że teksty te znowu warto przypomnieć.

„Brzuchy wciągnięte, klaty wypięte, uśmiechy przyczepione do tego, co kiedyś było twarzami. Polska z hukiem rozpoczęła prezydencję w Unii Europejskiej! Smoleńska „Biała księga” wyszydzona, jej twórcy opluci. Ofiary zapomniane! POlscy żur-naliści dumni, że teraz od czasu do czasu powąchają pot na karku jakiegoś zagranicznego polityka.

Komu potrzebne węszenie w sprawie „katastrofy” sprzed prawie 15 miesięcy? Przecież to prehistoria, a liczy się tylko „tu i teraz”!

I nagle przypomina mi się jedna z moich ulubionych scen z pewnego filmu grupy Monty Pythona. Po rzezi, jakiej na weselnikach w Zamku na Bagnie dokonał pewien nadgorliwy wojak, wśród płaczu i jęków, rodziny ofiar nagle wskazują winnego:

– To on! – krzyczą i zabierają się do wymierzenia sprawiedliwości.

– Czekajcie! – wstrzymuje ich zdecydowanie miejscowy król. Głupi, obleśny i pazerny.

– Ale on zabił drużbę!

– To jest bardzo dzielny i wpływowy rycerz… i jest moim gościem!

– Ale on zabił moją ciocię!

– To ma być radosne spotkanie – odpowiada król. – Nie kłóćmy się o to, kto kogo zabił!

To mniej więcej tyle… Niech nam więc unijne gwiazdki święcą nad głowami. To ma być radosna prezydencja. Nie kłóćmy się o to, kto kogo zabił…”

*

„I niech się teraz obroni. Niech zaprzeczy, że był pijany i że rozkazał swoim pilotom, by rozbili samolot z prezydentem na pokładzie. Niech zaprzeczy!… Milczy?

Na pewno upomną się o prawdę najwyżsi przedstawiciele Jego Kraju. Na pewno staną w Jego obronie. Prezydent i premier nie pozwolą, by opluwano martwe ciało dowódcy polskiego lotnictwa. Nie upominają się? Ze spokojem patrzą na związane na plecach ręce polskiego generała? W wolnej Polsce?

To niemożliwe…”

*

Dzięki Bogu dzisiaj w obronie dowódcy polskiego lotnictwa (i nie tylko jego) staje zarówno prezydent, jak i premier. Niestety, ponury chór próbujących ich za to krytykować, tak jak ze złością zawodził przed laty, tak i upiornie zawodzi dzisiaj…

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*