„Zimna wojna” czy spokojna kohabitacja?

„Zimna wojna” czy spokojna kohabitacja?

Daleko idąca polaryzacja społeczna, wynikająca z „wojny pozycyjnej na górze” ma wszelkie znamiona, aby określić ją jako zimną wojnę. Czy jest sposób aby runęły mury dzielące nasze społeczeństwo? Jak na razie wydaję się przecież, że tylko rosną…Szczęście w nieszczęściu.

Szukając plusów zaistniałej sytuacji społecznej można doszukać się jednego głównego: wzrost aktywności społecznej. Kluby Gazety Polskiej, a także powstające z inspiracji Platformy Obywatelskiej – Kluby Obywatelskie czy Komitet Obrony Demokracji to przykłady aktywnego działania ludzi. Możemy się spierać czy 7 maja na ulice wyszło 45200 (Wiadomości TVP) ludzi, 65000 (gazeta.pl) czy może 100000 (TVN), bo w dane warszawskiego ratusza nikt już chyba nie wierzy; nie zmienia to jednak faktu, że w stolicy odbyła się duża, opozycyjna demonstracja, będąca sprzeciwem wobec poczynań władzy. Można się z hasłami zgadzać lub nie, ale jest to dowód na wzrost aktywności obywatelskiej. Tak samo jak dowodem takiego wzrostu były marsze w obronie Radia Maryja czy z okazji Dnia Niepodległości. Jednak kij ma dwa końce. Pozytywne, bo budujące społeczeństwo obywatelskie działania służą „ustawianiu” ludzi po przeciwnych krańcach „barykady”.  Naprzeciw siebie stoją liberałowie i konserwatyści, patrioci i kosmopolici czy zwolennicy III RP i krytycy zastałego ładu. Nieważne, czy osią sporu jest Trybunał Konstytucyjny, czy cokolwiek innego – spór jest faktem. Korzystają na nim politycy, korzystają na nim partie, ale czy korzysta naród polski i nasze państwo?

W szaleństwie metoda?

Aktywność społeczna jest odpowiedzią na niechciane społeczne podziały! Dowód? W rankingu zaufania publicznego od lat Związek Harcerstwa Polskiego – instytucja pożytku publicznego jest na szczycie listy, a na samym dole tej samej listy są partie polityczne. Organizacje pozarządowe lokalne i ogólnopolskie stowarzyszenia to prawdziwa kuźnia społeczników – osób angażujących swój czas i swoje umiejętności, żeby pomagać innym oraz kreować świat dookoła siebie. Szczególnie ważne i widoczne jest to na poziomie lokalnym. Od dawna widać już tendencje do tworzenia się lokalnych mniej lub bardziej związanych z dużymi partiami komitetów, które umożliwiają startowanie do samorządów bez brania na swoje barki „dorobku” niektórych polskich partii parlamentarnych. Świadczy to o wyczuciu przez samorządowców niechęci jaką obarczeni są politycy formatu ogólnopolskiego. Świadczy to o zmęczeniu sposobem prowadzenia polityki i próby tworzenia dwubiegunowego podziału społeczeństwa. W swojej pracy w ZHP spotykam ludzi, którzy mają całkowicie odmienne poglądy od moich. Wiem o tym doskonale i oni wiedzą o moich poglądach. Rzadko o tym rozmawiamy i nie wynika to z tego, że unikamy „politycznych” tematów, po prostu na takie rozmowy nie ma czasu. Właśnie w ten sposób tworzy się społeczeństwo obywatelskie. Ludzie o różnych poglądach i wizjach świata, działają wspólnie dla jakiegoś określonego celu. Działają tak intensywnie i tworzą taką wspólnotę, że różnice przestają mieć zasadnicze znaczenie – tak jednoczy się naród. Jednak, żeby postawić piramidę musimy zacząć od podstaw, a nigdy od wierzchołka.

Praca u podstaw XXI wieku

Fundamentem ojczyzny jest nasza mała ojczyzna, dlatego warto skupić na tym, co dzieję się blisko nas. Warszawa, wielka polityka, międzynarodowa sytuacja czy globalizacja. O tym powinniśmy wiedzieć, powinniśmy to rozumieć, ale nie może to zasłaniać naszych lokalnych spraw. Naszej pracy u podstaw. Warto czerpać dobre wzorce. Warto podbierać sprawdzone pomysły. Warto czerpać motywacje od innych. I warto wreszcie czerpać z tego satysfakcje. Dlatego postaramy się przybliżyć państwu w najbliższym czasie sylwetki ludzi i organizacji, które kreują rzeczywistość wokół siebie w naszej małej ojczyźnie. Zapraszam na wspaniałą podróż, dzięki której będziecie mogli jako nasi czytelnicy poznać niesamowite osoby i dowiedzieć się skąd czerpią siłę, pomysły i dlaczego warto być społecznikiem.

Wybór czy konieczność?

To jest jedyny odpór, jaki możemy dać tendencjom zamknięcia nas w Polsce A i B, w Polsce dwóch światów. To jedyny sposób aby od „zimnej wojny” przejść do spokojnej kohabitacji – współżycia. Marszałek Józef Piłsudski powiedział kiedyś: „Myślałem już nieraz, że umierając przeklnę Polskę. Dziś wiem, że tego nie zrobię. Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi”. Miał racje. Chroń nas Panie przed wielkimi ludźmi, a daj nam maluczkich, którzy tu w naszej Małej Ojczyźnie będą chcieli być bohaterami.

foto: K. Janeczko/zPrawa

 

 

 

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.